|
|
||||||
|
|
...1... | ||||||
|
|
|||||||
|
Wyszedl ode mnie o jedenastej, przerazony ta pozna pora. Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. zadna przesada! Milosc toczy ci szara substancje, niedlugo zostanie z niej goly matematyczny ogryzek! Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa. Nie odpowiedzial mi. Stanal przy oknie i mazal cos palcem po niezbyt czystej szybie. Sama nalalam herbate.
|
|||||||